Papieska intencja powszechna na sierpień 2020:

Módlmy się za wszystkie osoby, które pracują i żyją dzięki morzu, w tym marynarzy, rybaków i ich rodziny.

Powierzchnia wód zajmuje niemal 3/4 całej Ziemi, jest więc oczywiste, że każdy poważny „kaprys” wodny ma swoje globalne skutki. Morze jest symbolem nieokiełznanego żywiołu, czego wyrazem były mityczne bóstwa czczone przez pogan. Woda jest bardzo kapryśna, trudna do opanowania nawet dziś, a jednak konieczna do życia człowieka. W otchłaniach morskich tętni przebogate życie roślin i zwierząt, więc od zarania dziejów morza stanowiły wyzwanie dla ludzi poszukujących pożywienia, łatwych dróg transportu, bogactw morskich, a nawet turystycznych przygód. Tak więc morze stanowi ogromne bogactwo, niemniej praca na nim jest wyjątkowo trudna i niebezpieczna, mimo rozwiniętej techniki, na którą nie stać najuboższych.

Pismo Święte ukazuje trud pracy na morzu/jeziorze. Pan Jezus wykorzystał żywioł wodny do ukazania wielu duchowych analogii, a także powołał uczniów, którzy byli prostymi rybakami. To dzięki nim Ewangelia mogła być bardziej bezpośrednio przekazywana, bo – jak wiadomo – rybacy to ludzie konkretu, którzy niejednokrotnie ryzykują życiem, wiedzą więc, co mówią, co robią i dlaczego: pracowali, i nadal pracują, dla życia. Rybak musi rozumieć morze, musi się do niego dostosować, inaczej grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Wiedzą o tym dobrze członkowie rodzin rybaków i marynarzy, którzy nierzadko przez długi czas pozostają z nimi rozłączeni.

Papież Franciszek pamięta w modlitwach o ludziach morza, których praca w czasie pandemii stała się jeszcze bardziej znacząca. Dzięki niej inni nadal mogą otrzymywać żywność, morze zaspokaja nadal przeróżne ludzkie potrzeby, ale infekcja czy choroba z dala od szpitala staje się na morzu o wiele groźniejsza; do tego dochodzi sama uciążliwość morskiej pracy, związane z nią poświęcenia, separacja od rodziny, przyjaciół i ojczyzny. Ojciec Święty, świadom tych trudności doświadczanych przez ludzi morza, modli się o nadzieję dla nich i prosi także nas, byśmy go w tym wspierali. Ludzie morza i ich rodziny, zwłaszcza ci najubożsi, są bowiem rzadko przedmiotem społecznych dyskusji i socjalnej troski – schodzą na dalszy plan bezosobowej globalizacji.