XV Niedziela Zwykła

                

Gdy zdarza się nam wyjazd czy jakaś sprawa, której osobiście nie możemy załatwić, szukamy kogoś, kto zaopiekuje się domem, instruujemy, jak należy w naszym imieniu załatwić sprawę. Potrzebujemy zaufanej osoby. Również wtedy, gdy organizujemy jakieś wydarzenie, szukamy współpracowników, na których możemy polegać. 

Wydaje się, że podobnie czyni Mistrz z Nazaretu. Jezus wybrał dwunastu, przygotowuje ich do misji, którą będą mieli wypełnić, gdy On zmartwychwstanie. Teraz mają przygotować drogę dla Mesjasza. Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch (Mk 6, 7). Pierwszą rzeczą jest relacja z Jezusem, oni są z Nim. Posyła ich po dwóch; nie mamy podanej listy, kto z kim poszedł, ale to chyba nie ma znaczenia. Ważne jest świadectwo życia wspólnotowego. Sam ewangelizator staje się Ewangelią. Będą wzywać do nawrócenia i otrzymują władzę nad duchami nieczystymi. Mają posługiwać się ubogimi środkami. Uczniowie to ci, którzy muszą ufać tylko Bogu, temu Bogu, który zaopatruje ptaki na niebie i ubiera lilie polne. Doświadczą tego później Piotr i Jan, którzy przy Bramie Świątyni, zwanej Piękną powiedzą do chromego od urodzenia: Spójrz na nas. Nie mamy ani srebra, ani złota, ale to, co mamy, to ci dajemy: w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! (Dz 3, 1-10). Gdyby mieli złoto i srebro, daliby mu jałmużnę, ale pozostawiliby człowieka kalekiego, jak poprzednio. 

Ciekawa jest też kwestia, że Jezus posyła swoich uczniów po wydarzeniach w Nazarecie, gdzie mocno podkreślona jest niewiara Jego rodaków, wręcz Jego odrzucenie. Ten fakt, ma przygotować uczniów, że ich misja może napotkać przeszkody i zawieść: wysłannicy nie będą ani wysłuchani, ani przyjęci. Ich słowa nie nawrócą, co najwyżej spowodują wzruszenie ramion. To tak, jakby Jezus uprzedził wysłanników, ostrzegając ich przed taką możliwością, którą muszą brać pod uwagę. Aby się nie zniechęcali ani nie uważali się za przegranych z tego powodu. 

Na końcu jest krótkie streszczenie ich działalności: Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali (Mk 6, 12-13). 

Wspaniale, że tak było! Ale: Czy my dzisiaj możemy to zrobić? A jeśli nie jesteśmy w stanie wypędzać demonów i leczyć chorych? Jaka jest moja misja? 

Dzisiejsza Ewangelia jest uświadomieniem nam, że każdy z nas, kto został ochrzczony, jest posłany. Możemy czuć się niekiedy jak prorok Amos (pierwsze czytanie), który zajmował się czymś innym, ale gdy usłyszał wolę Pana Boga, poszedł za Jego głosem. Dzisiaj Pan, posyła nas. Jaka jest moja misja? Może taka jak pewnej kobiety na stacji benzynowej, którą opisał świadek tego wydarzenia:

Na stacji benzynowej w kolejce przede mną stała młoda kobieta. Kiedy podeszła do bufetu poprosiła o kanapkę, ale zaznaczyła, aby była bez mięsa. Kasjer uśmiechnął się i zapytał: „Wegetarianka?” Ona bez namysłu odpowiedziała: „Nie, chrześcijanka! Dziś piątek, zapomniał pan?”.

 

Tylko tyle, a może aż tyle.