XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

                

„On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzierający je mur – wrogość”. Jakże stale aktualne są te słowa świętego Pawła. Minęło dwa tysiące lat od ich wypowiedzenia i ciągle musimy pokonywać różne mury i zapory, które sami sobie wybudowaliśmy. Jakże trudno w tym miejscu nie zacytować słów Jana Pawła II wypowiedzianych w Gnieźnie w roku 1997: „Czyż nie można powiedzieć, że po upadku jednego muru, tego widzialnego, jeszcze bardziej odsłonił się inny mur, niewidzialny, który nadal dzieli nasz kontynent – mur, który przebiega przez ludzkie serca? Jest on zbudowany z lęku i agresji, z braku zrozumienia dla ludzi o innym pochodzeniu, kolorze skóry, przekonaniach religijnych, z egoizmu politycznego i gospodarczego oraz z osłabienia wrażliwości na wartość życia ludzkiego i godność każdego człowieka”. Wezwanie do stałego przekraczania samych siebie. Kiedyś nazywało się to pracą nad sobą. Wezwanie do przekraczania wszelkich lęków, barier i oporów wewnętrznych, aby we wszystkim był Chrystus na pierwszym miejscu, i Ewangelia. Tak w życiu osobistym, jak i społecznym. „Przemieniajcie myślenie wasze...”– mówi gdzie indziej (Rz 12,12) święty Paweł. Chrześcijaństwo jest religią otwarcia, nie zasklepienia, religią radości, nie ponuractwa, jest wychodzeniem stale na spotkanie z przychodzącym do nas na różny sposób Chrystusem.

„Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”. W tych słowach wypowiedzianych przez Jezusa do apostołów nie chodzi o wyjazd na wakacje. Przypominają nam one o potrzebie pogłębionego życia duchowego. Pustynia, miejsce osobne, to szczególna przestrzeń spotkania z Bogiem. To miejsce walki o Boga w sobie. Taką pustynię musimy zorganizować sobie sami, abyśmy się nie zagubili. Szczególnie my, żyjący w dużych, ruchliwych miastach, my, którzy zabiegani – często nie zauważamy żyjących z nami, obok nas naszych najbliższych. Zabieganie i hałas jest tak naprawdę często tylko pretekstem, aby pod tą powierzchnią ukryć swoje zagubienie, samotność i wszystkie obawy i lęki. Jest tarczą ochronną, którą musimy rozbić, choć ten proces jest na pewno bolesny i niełatwy. Pustynia w ewangelicznym znaczeniu tego słowa tak naprawdę jest darem, którego wartości często nie dostrzegamy albo dostrzegamy za późno.