XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA


                

          

Nie da się ukryć, że modlitwa – zwłaszcza ta codzienna i systematyczna – wymaga niemałego wysiłku, bo trzeba przecież wygospodarować te kilka chwil na spotkanie z Bogiem, a pośród tylu obowiązków i wydarzeń, jakie przynosi ze sobą każdy dzień, jest to niezwykle trudne. Ale na tym właśnie polega ta duchowa walka, którą jako chrześcijanie toczymy. Coś co w życiu przychodzi nam łatwo, nie ma dla nas większej wartości, ale gdy trzeba o coś zawalczyć, postarać się, włożyć wysiłek, wówczas odczuwamy radość i satysfakcję z odniesionego sukcesu, a przede wszystkim sami nadajemy temu odpowiedniej wartości, także gdy chodzi o modlitwę.

 

„Modlitwa nie potrafi niczego innego jak tylko odwołać dusze zmarłych z drogi śmierci, słabym przywracać siły, chorych uzdrawiać, uwalniać opętanych, otwierać drzwi więzienia, rozwiązywać więzy niewinnych. Modlitwa gładzi winy, odpędza pokusy, gasi prześladowania, pociesza smutnych, raduje wielkodusznych, prowadzi podróżnych, łagodzi fale, przeszkadza zabójcom, żywi ubogich, rządzi bogatymi, podnosi upadłych, podtrzymuje chwiejnych, daje moc stojącym. Modlitwa jest murem wiary, bronią i tarczą przed nieprzyjacielem”

– tak o modlitwie pisał Tertulian († ok. 220). I warto pamiętać o tym, że taka jest właśnie moc naszej modlitwy, przypomnieć sobie o tym szczególnie wtedy, gdy zniechęcenie i lenistwo będą starały się wziąć górę nad naszym zapałem do modlitwy.