Intencja ewangelizacyjna na maj:

Aby wierni świeccy wypełniali swoją specyficzną misję, wykorzystując swoje twórcze zdolności, by odpowiadać na wyzwania dzisiejszego świata.


Człowiek został stworzony, aby Pana Boga czcił, Jemu służył, a przez to osiągnął szczęście wieczne. Wszystkie inne rzeczy na ziemi mają mu w tym pomagać – tak skrótowo można określić chrześcijańską hierarchię wartości. Tymczasem dzisiejszy świat twierdzi inaczej: że człowiek został stworzony do tylko jednej z potrzeb – do konsumpcji, a szczęście wieczne to możliwość nabywania wszystkiego, czego jeszcze nie ma. Szczęśliwszy jest ten, kto więcej zyska i posiada. Efekt? Większość ludności świata żyje w niedostatku, podczas gdy nieliczni pławią się w luksusach. Jaskrawe nierówności społeczne spychają rzesze ludzi w świat nędzy i beznadziei, a serca zamożnych obojętnieją na ich los. W adhortacji Evangelii gaudium papież Franciszek pisze wprost o ekonomii wykluczenia i globalizacji obojętności. Dzisiaj wszystko opiera się na grze i rywalizacji, a prawo sprzyja silniejszym, więc możny pożera słabszego. W wyniku tej sytuacji wielkie masy ludności są wykluczone i marginalizowane: bez pracy, bez perspektyw, bez dróg wyjścia. Samego człowieka uważa się za dobro konsumpcyjne, którego można użyć, a potem je wyrzucić (EG, 53). Franciszek zauważa, że taki nieokiełznany konsumizm, w połączeniu z nierównością społeczną, niszczy społeczeństwo i rodzi przemoc. Represje i zbrojenia, które mają zapewnić bezpieczeństwo, skutkują jeszcze większą polaryzacją i prowadzą do nowych konfliktów. W pogoni za konsumpcją na etykę patrzy się z kpiarską pogardą, a bożkiem społeczeństwa zlaicyzowanego staje się pieniądz. Człowiek skupia się na własnych interesach i nie słucha głosu Bożego. Dominuje smutek, gaśnie radość i entuzjazm związany z czynieniem dobra.

Czy wobec wyzwań dzisiejszego świata chrześcijanin może coś zrobić? Owszem. Może zacząć zmieniać świat od siebie. Matka Teresa, zapytana kiedyś, co musi się zmienić w Kościele, odpowiedziała krótko: ja i ty. Lekarstwem jest ewangelizacja, powrót do chrześcijańskiej hierarchii wartości. Tego jednak nie da się zadekretować odgórnie. Nawrócenie, czyli zmiana sposobu myślenia, bierze początek od serca dotkniętego łaską Bożą. Zmienia się jeden człowiek, jego dobro promieniuje na innych. Powoli zmienia się i jego środowisko: rodzina, bliscy. Wszyscy wiedzą, że z dobrymi ludźmi lepiej się żyje. Do bardzo dobrych - ludzie wręcz lgną, i tak dobro się szerzy. Ważne, by pojąć, że zaczynać ma się ode mnie. To właśnie uświadamia nam papieska intencja ewangelizacyjna na maj. Modlimy się aby wierni świeccy wypełniali swoją specyficzną misję, wykorzystując swoje twórcze zdolności, by odpowiadać na wyzwania dzisiejszego świata. Nie tylko papież, biskup, ksiądz czy zakonnica mają kształtować ten świat po chrześcijańsku. Każdego ochrzczonego Pan Bóg dotknął swą łaską. Każdy jest wezwany, by na miarę swoich możliwości zmieniać świat, czyli wnosić radość Ewangelii w swoje własne środowisko. Przy tej modlitwie trzeba się zatem zapytać, czy dla mnie też najważniejszy jest pieniądz? Czy sąsiad lub brat klepiący biedę nic mnie nie obchodzi? Czy i ja aby na wszystko nie narzekam i czy nie jest mi wiecznie mało? Gdyby się okazało, że któraś z odpowiedzi jest twierdząca, to oprócz modlitwy w papieskiej intencji ewangelizacyjnej, trzeba osobiście skorzystać ze swych twórczych zdolności i zacząć ten proces przemiany od siebie.